Kolejny, monotonny dzień z moją pojebaną rodzinką. Ledwo co wstałam i już gadają jaka to moja siostra nie jest mądra, piękna i cud miód i malina. Zawsze ją faworyzowali, może dlatego że jest młodsza? Bez przesady to tylko niecałe dwa lata... Ona miała i ma wszystko co chce, a ja muszę sama na to zapracować. Moje jedyne pocieszenie to Hugo. Mój chłopak. Poznałam Go na studiach, jest starszy ode mnie o rok. Bardzo się kochamy, spędzamy razem każdą wolną chwilę. Nie wyobrażam sobie życia bez niego.
Jak co dzień rano wstałam przed 8, ogarnęłam się i zeszłam do kuchni. Co by było jakbym zeszła na dół nie ubrana, nie umalowana... Zaczęło by się gadanie jak ja wyglądam, że mam wory pod oczami, i nieład na głowie. Przecież Lolita moja siostra, wygląda idealnie. Kilogram tapety na twarzy, i ubrana jak modeleczka od siedmiu boleści... Najgorsze jest to, iż oni mówią, że mam brać z niej przykład. Nalałam mleka do miski i nasypałam płatek. Moja rodzinka mi nawet głupiego "smacznego" nie powiedziała.
Już od kilku tygodni szukam mieszkania do wynajęcia, lecz nic nie ma w tym Madrycie.
Gdy zjadłam śniadanie, spakowałam torbę i poszłam na wykłady. Jak skończę te studia, znajdę w końcu jakąś normalną pracę i wyprowadze się od tych idiotów. Widzę jak czekają na to, kiedy się wyprowadzę. Nienawidzą mnie wiem o tym. Tylko zastanawia mnie dlaczego, przecież nic im nie zrobiłam.
Gdy zajęcia się skończyły, poszłam na przystanek. Jak zawsze autobus spóźniał się kolejne 5 minut. W końcu nadjechał z milionem osób w środku. Mogłam pojechać metrem, chociaż bym nie musiała dusić się z tymi spoconymi ludźmi w autobusie.
Na wyznaczonym przystanku wysiadłam z autobusu. Szybkim krokiem szłam do domu, ponieważ byłam umówiona z Hugo. Nie widziałam się z nim od 2 dni. Ciągle tylko studia, dom, praca. I tak ciągle na okrągło. Byłam już tym wykończona, więc wzięłam sobie dzień wolny w pracy. Podchodząc pod dom, wyciągnęłam klucze z mojej torby. Otworzyłam drzwi i weszłam do środka. Rozbierając się zauważyłam buty i kurtkę Hugo. Pomyślałam sobie, że pewnie przyszedł po mnie wcześniej i czeka teraz w salonie.
Gdy weszłam głębiej zobaczyłam rozrzuconą odzież Hugo... Przestraszyłam się i poszłam szybkim krokiem na górę, gdzie znajdowały się sypialnie. Jedna z nich należąca do Lolity była nieco uchylona. Zobaczyłam tam kochających się Lolitę i Hugo. W tym momencie moje serce pękło na milion kawałeczków. Wbiegłam do sypialni i przerwałam im to czego nigdy w życiu bym się nie spodziewała. Mój chłopak zdradza mnie z moją siostrą.
Gdy mnie zauważyli natychmiast od siebie odskoczyli. - To nie jest tak jak myślisz! - zaczął się tłumaczyć.
- A jak?! Zdradzasz mnie z moją własną siostrą! Jak moźesz mi to robić?! Myślałam, że mnie kochasz... - krzyczałam rozpaczliwie.
- Jak ma Cię kochać, jak Ciebie wiecznie nie ma. - zaśmiała się Lolita ubierając koszulkę.
- Nie odzywaj się szmato! Jak można być tak wredną suką jak Ty?! Co ja Wam zrobiłam, że mnie tak nienawidzicie? - spytałam zalewając się łzami.
- Ty? Samą osobą mnie wnerwiasz. Nawet nie wiesz jak słodkie jest uczucie gdy kocham się z Hugo kolejny raz...
- Słucham? Kolejny raz? Czyli ile to trwa?! - krzyknęłam pytając.
- Kilka tygodni. Seks z nim jest boski hmm. - zaśmiała się podchodząc do Hugo.
W tej samej chwili do pokoju weszli rodzice pytając głupio co się dzieje.
- Wasza ukochana córeczka przespała się z moim chłopakiem! - krzyknęłam z rozpaczy wiedząc że rodzice mnie zaraz dobiją.
- Myślałaś, że jakiś chłopak będzie z taką pustą i obrzydliwą dziewczyną jak Ty? - zaśmiała się matka.
- Nienawidze was, jak możecie mnie tak krzywdzić i bezczelnie poniżać?! - spytałam wycierając łzy.
- Już nie rozczulaj się tak nad sobą. - prychnęła rodzicielka.
- A ty nic nie powiesz? No dobij mnie proszę! - krzyknęłam wściekła do ojca.
- Uspokój się Julio. - powiedział sucho ojciec.
- Nie chcę was znać, wyprowadzam się stąd! Nie chce na was patrzeć. Rzygać mi się chce jak was widze. - szlochnęłam idąc do pokoju spakować swoje rzeczy.
Gdy weszłam do pokoju spojrzałam na wspólne zdjęcie z Hugo. Poczułam ukłucie w sercu. Biorąc do ręki ramkę ze zdjęciem rzuciłam nim o ścianę głośno płacząc. Wyjęłam walizkę spod łóżka pakując wszystkie rzeczy z szafy. Zapakowałam też kosmetyki i potrzebne rzeczy. Zapinając walizkę do pokoju wszedł mój ojciec. Wiedziałam, że chciał mnie dobić. Ci ludzie mają serca z lodu.
- Masz moją kartę. - powiedział podając mi do ręki kartę bankową.
- Po co mi to? Nie potrzebuje niczyjej pomocy, a już na pewno waszej. - powiedziała wycierając łzy.
- Nie masz pieniędzy na żaden hotel czy coś. A pod mostem nie będziesz mieszkała. - mruknął.
- Teraz taki litościwy? A nie pomyślałeś o tym jak mnie matka poniżała? - spytałam ze złością.
- Nie marudź tylko bierz tą kartę, wyjedź z miasta czy coś. - powiedział ojciec kładąc kartę na biurku.
- Dlaczego mi to robicie? Co ja Wam takiego zrobiłam? - zapytałam szlochając.
- Mi? Nic. Co miesiąc będe wpłacać na konto jakieś pieniądze. Jeśli będziesz potrzebowała pomocy to dzwoń. - powiedział wychodząc z pokoju.
Wzięłam ostatnie rzeczy do torby podręcznej. Siłując się z walizką wyszłam z pokoju. Ostatni raz spojrzałam na pokój w którym spałam przez 20 lat. Gdy zeszłam na dół ujrzałam Lolitę, Hugo i matkę siedzących na kanapie. Matka z Lolitą śmiały się bezlitosnie ze mnie. Spojrzałam im w twarze. Miałam nadzieję, że ostatni raz ich widzę.
Poszłam do przedpokoju ubrać buty i kurtkę. Wychodząc trzasnęłam drzwiami jak najmocniej umiałam.
Zadzwoniłam po taxi. Gdy po 15 minutach przyjechała kazałam taksówkarzowi zawieźć mnie na najbliższe lotnisko. Spakował moją walizkę i sam wsiadł do auta. Odjeźdżając z pod domu spojrzałam ostatni raz na budynek w którym się wychowałam. W oknie ujrzałam ojca który patrzył jak wyjeżdżam. Nie rozumiem dlaczego dał mi swoją kartę bankową i powiedział że jak czegoś będe potrzebowała to mam do niego dzwonić. Nienawidził mnie przecież.
Obiecałam sobie, że nigdy tu nie wrócę. Zbyt wiele bólu sprawiła mi moja rodzina i bliscy w tym domu.
Wysiadając na lotnisku zapłaciłam taksówkarzowi i wzięłam walizkę. Poszłam zakupić bilet. Za bardzo nie wiedziałam co mam z sobą zrobić. Nie chciałam wylecieć z kraju, za bardzo byłam przywiązana do Hiszpanii. Spojrzałam na najbliższe wyloty. Za pół godziny był samolot do Barcelony. To było jedyne wyjście na zakończenie tej historii. Kupiłam bilet i poszłam na odprawę. Po 30 minutach siedziałamjuż w samolocie. Jak najszybciej chciałam znaleźć się na miejscu. Tam miałam zacząć nowe źycie. Nie mogłam myśleć o tym co się stało.
Po niecałych 2 godzinach znalazłam się na lotnisku w Barcelonie. Nie miałam pojęcia gdzie iść, co zrobić. Byłam sama w wielkiej Barcelonie. Pomyślałam, że pojade do najbliższego hotelu gdzie spędze kilka najbliższych dni. Później znajde mieszkanie. Jakąś pracę. Pokaże im, że nie jestem takim nieudacznikiem za którego mnie uważali.
-----------------
Mam nadzieję że się podoba i skomentujecie. :)

